Komitet Honorowy

Z niekłamaną przyjemnością pragniemy poinformować, że nasz Apel do przedstawicieli kultury, sztuki, nauki, biznesu i sportu, spotkał się z niezwykłym i pełnym empatii odzewem. Do komitetu honorowego naszego kongresu swój akces zgłosili:

  1. Grzegorz Markowski – piosenkarz i pierwsza osoba, która udzieliła nam wsparcia
  2. Marek Goliszewski – przedsiębiorca, prezes Business Centre Club – honorowego patrona kongresu
  3. Magdalena Cwenówna-Hanuszkiewicz – aktorka
  4. dr hab. Robert Gwiazdowski – prezydent Centrum im. Adama Smitha
  5. Ryszard Bugajski – reżyser
  6. Andrzej Sadowski – założyciel i wiceprezydent Centrum im. Adama Smitha
  7. Emilia Krakowska – aktorka
  8. Jerzy Zelnik – aktor
  9. prof. Stanisław Gomułka – główny ekonomista BCC
  10. Teresa Gałczyńska – aktorka i dziennikarka
  11. Mirosław Piepka – producent filmowy
  12. Lidia Stanisławska – piosenkarka
  13. Wojciech Wysocki – aktor
  14. Barbara Majewska – aktorka
  15. Marcin Troński – aktor
  16. Danuta Stankiewicz – piosenkarka
  17. Marek Frąckowiak – aktor
  18. Barbara Dziekan – aktorka

NIEPOKONANI SERDECZNIE DZIĘKUJĄ ZA WSZELKIE OZNAKI WSPARCIA!

41 responses to “Komitet Honorowy

  1. Jestem w trakcie dwóch spraw spadkowych. Prawnicy to dno moralne. W sprawie zmarłej konkubiny tak „zmodernizowali” testament że straciłem mieszkanie po niej wartości ok.150 000 zł. W drugim przypadku ja z rodzicami wykupiłem w latach 60-tych gospodarstwo od skarbu państwa /poniemieckie/. Sąd podzielił równo po 1/3 gdy pozostali spadkobiercy nie mieli udokumentowanych uprawnień do prowadzenia gospodarstwa rolnego. Inne sprawy NIEMCY masowo szabrują POSKĄ ZIEMIĘ po byłych PGR jako spółki a Tusk /germaniec/ temu pomaga z obecnym rządem MANEKINÓW. W obecnym prawie coraz mniej SPRAWIEDLIWOŚCI a szerzy się KORUPCJA PRAWNA. Senior 1944 p.s. Zapisałem się do Ruchu Palikota i prubuję działać. rolecki@op.pl

  2. W tym miejscu był komentarz Pana Rokosz Stanisław i poniżej w sposób okrojone jest on prezentowany ale usunięte zostały wszelkie ocenne tezy stawiane ad personam – usnięte treści są wykropkowane. Panie Stanisławie – bardzo przepraszam za ingerencję ale MUSIMY trzymać się od polityki baaaaardzo daleko i liczymy na zrozumienie:
    Jestem w trakcie dwóch spraw spadkowych. Prawnicy to dno moralne. W sprawie zmarłej konkubiny tak “zmodernizowali” testament że straciłem mieszkanie po niej wartości ok.150 000 zł. W drugim przypadku ja z rodzicami wykupiłem w latach 60-tych gospodarstwo od skarbu państwa /poniemieckie/. Sąd podzielił równo po 1/3 gdy pozostali spadkobiercy nie mieli udokumentowanych uprawnień do prowadzenia gospodarstwa rolnego. Inne sprawy NIEMCY masowo szabrują POSKĄ ZIEMIĘ po byłych PGR jako spółki a … temu pomaga z obecnym rządem … . W obecnym prawie coraz mniej SPRAWIEDLIWOŚCI a szerzy się KORUPCJA PRAWNA. Senior 1944 p.s. Zapisałem się do Ruchu Palikota i prubuję działać. rolecki@op.pl

    • Zrozumienie prawa i dzialań prawników bywa trudne. Często nielubimy tego czego nie umiemy lub nie rozumiemy. Gwałtowne oceny nie zawsze są trafne. Trzeba znać stan faktyczny. Prawo a sprawiedliwosć / rozumiana indywidualnie / to różne sprawy.

      • Ale przecież Pan Rolecki nie pisze o niezrozumiałych działaniach prawników i różnicy miedzy prawem a sprawiedliwościa, a o BEZPRAWIU, czyli zwyczajnie o NIEPRZESTRZEGANIU prawa. To nie ma nic wspólnego z niezrozumiemiem prawa. Natomiast takie działania faktycznie nie mogą być zrozumiałe i dlatego ich nielubimy. Zrozumienie prawa na tyle aby ocenic czy jest stosowane i przestrzegane czy nie, nie jest trudne, wystarczy trochę zdrowego pomyslunku.
        Mam nadzieje, że ten ruch nie będzie sie opierał na takiej pustej retoryce i nie został juz skanalizowany przez „trudnych do zrozumienia prawników”

      • Ani Prawo nie jest tak skomplikowane, żeby nie można było go zrozumieć, ani nie jest tak proste, aby dla wszystkich było oczywiste,Ale też nie musi być ani prymitywne, ani pisane językiem dla nikogo niezrozumiałym. Jeśli takie prawo tworzą „prawnicy: z Bożej łaski, licząc na rozliczne apanaże z tłumaczenia prostaczkom wielce skpmplikowanych reguł, wymagających studiów wyższych, to mogę wszystkich zapewnić (także z własnego doświadczenia prawie czteroletniej współpracy z jedną z komisji sejmowych), że prawnicy tak zapętlili się w poczuciu własnej „doskonałości” w głupocie, że dawno zapomnieli o tym, że w konfrontacji z innymi aktami prawa skoordynowanego, nawet nie zauważają, że wiele zapisów prawa jest niezgodnych ze zdrowym rozsądkiem i – np. Konstytucją i Prawami człowieka, Znacznie gorzej jest z WYKONYWANIEM PRAWA, Ta dziedzina, to kompletny bardak, a wyroki wydają sędziowie, nie dysponujący nie tylko znajomością konkretnych zapisów ustaw, ale jakąkolwiek wiedzą nawet na poziomie zdrowego, chłopskiego rozumu, o logice i umiejętności wnioskowania i odróżniania DOKUMENTU od MAKULATURY W PROCESACH SĄDOWYCH nie wspominając. Wychodzi na telewizyjną „ambonę” wielce poważny sędzia i pieprzy ciemnemu ludowi, że sąd nie musi sprawdzać wiarygodności dokumentów. I nikt z tego środowiska nie próbuje prostować bzdur, z których wynika, że sądowi można przedstawić zwykłe śmieci, w „oparciu” o które taki sędziowski debil wyda wyrok, niszczący przedsiębiorcę lub zniszczy porządnego obywatela, chronionego w Konstytucji tzw. Prawami obywatelskimi i Prawami Człowieka. Służę bardziej licznymi przykładami o LEGALNYMI DOWODAMI, Komu potrzebna jest masa prawników, których parszywe lenistwo pcha do ODMAWIANIA STOSOWANIA PRAWA I TO CAŁYMI LATAMI, którego „etyka” zawodowa umożliwia mu podjęcie decyzji o ODRZUCENIU DONIESIENIA O POPEŁNIENIU PRZESTĘPSTWA tulko dlatego, że sędzia nie zna i nie rozumie języka polskiego i oczekuje od skarżącego się, że skarżący poda sędziemu na tacy wtreść wyroku, a pieniądze za „profesjonalizm” wymiaru niesprawiedliwości podejmie z kasy podatników, właśnie tenże leniwy sędzia.
        Ktoś winien tych INDOLENTÓW UCZYĆ i etyki, i logiki i prawa i tej wiedzy od nich wymagac, jak wymaga się odpowiedniego poziomu od elit. Ale jeśli banda nie ma pojęcia nawet o tym, że istnieje w polskim Prawie tajemnica korespondencji i że szeregowy kauzyperda w Ministerstwie nie może otwierać KAŻDEGO listu, adresowanego na ręce KONKRETNEJ OSOBY, pracującej w tym Ministerstwie, to czego wymagać od takiej „elity”? Czego wymagać od „profesjonalnych procedur”, nakazujących składać skargę na ręce sądu, który – zdaniem skarżącego – wydał niesprawiedliwy wyrok…. To „procedura” obnażająca debilizm środowiska prawniczego. Chcecie więcej takich kwiatków, uzasadniających korupcyjny charakter polskiego Prawa i jego wykonywania? Proszę bardzo, ale już nie na tym forum. Z przyjemnością zanurzę się w tropienie idiotyzmów „zawodowych” prawników i urzędników

      • Panie Adamie
        Mam wrażenie, że pisze Pan o tym, czego Pan sam nie rozumie. Ani prawnicy nie są takimi „orłami”. aby ich nie rozumieć, ani my – zwykli obywatele – nie jesteśmy takimi durniami, za jakich mają nas tzw. „prawnicy” z Bożej łaski. Poza tym, może Pan nie „umie” (jak Pan pisze) zrozumieć tego, co mówią prawnicy, może nie rozumie Pan tego, co jest w Prawie zapisane, ale to nie znaczy, że wszyscy są ignorantami, a to. co twierdzą z przekonaniem prawnicy, jest zgodne z tym, co Sejm zapisał w obowiązującym Prawie. Mam w tych sprawach dość liczne doświadczenia, z których wynika – ni mniej, ni więcej – że (jak napisał którychś z uczestników dyskusji) całe środowisko prawnicze „to dno”. Może nie zgodziłbym się, ze opinia ta dotyczy 100% funkcjonariuszy, ale – w skali moich doświadczeń – to 100% przedstawicieli tych zawodów. Znam stan faktyczny spraw, z których wyciągam takie wnioski, dysponuję DOWODAMI na piśmie, potrafię analizować dokumenty i fakty w stopniu niedostępnym dla większości prawników (jestem inżynierem) i nie podejmuję „gwałtownych ocen”. potwierdzając osiągnięcie dna zawodowego, moralnego i etycznego przez to środowisko. Czego więc chce Pan dowieść, publikując takie teksty. Nic nie wnoszą one do dyskusji, poza pańskimi odczuciami, niewiele mającymi wspólnego z polską rzeczywistością tzw. „wykonywania Prawa”? Nie trzeba znać tego środowiska, ani zakładać jego uczciwości – już po charakterze doniesień medialnych. bez dalszych analiz, można zorientować się w dewiacyjnym charakterze tego środowiska. Ale przecież nic nie stoi na przeszkodzie, aby ZAPOZNAŁ SIĘ PAN z przedmiotem swojej wypowiedzi, miast marnować słowa na publikowanie ogólnie „poprawnych” i „bogobojnych” sądów o niczym.

        Ruch Niepokonani 2012 by nie powstał, gdyby w wymiarze sprawiedliwości funkcjonowali uczciwi fachowcy. A skoro powstał, to coś widocznie jest na rzeczy,,,,

  3. Ja w nieco innej sprawie – konkretnie komitetu honorowego. Widzę głównie samych aktorów i artystów. Czy to oznacza, że ludzie Ci mają aż taki bagaż wiedzy i doświadczeń oraz stosowną dokumentację konfliktu z administracją, prokuraturą, czy sądami, że są twarzą Niepokonani2012, czy mają służyć li tylko za „magnes”, ale wiedzy konkretnej to tyle, co… za paznokciami.
    Sam jestem artystą, ale za mną stoi prawie 30 lat sporu z administracją i ogromna oraz udokumentowana wiedza, więc artyści jak najbardziej, ale tylko tacy (no może głównie tacy) i z takim doświadczeniem , wiedzą oraz dokumentacją potwierdzającą zgłaszany stan prawny, jaką ja co najmniej zdobyłem i posiadam, aby mówić i proponować Władzy merytoryczne i sensowne oraz prawne rozwiązania, a nie tylko populistyczny bełkot!
    Mimo ,że sam jestem artystą, to mam wiele zastrzeżeń do kolegów z tego środowiska, bo akurat mnie z czystej zawiści i zazdrości zaatakowali właśnie artyści i to z tego samego związku, a więc mogę na ten temat pisać długo, przedstawiać stosowne dokumenty i porażającą niewiedzę prawną tegoż środowiska, …dlatego boję się, że twarze komitetu honorowego, mogą być również takimi papierowymi twarzami – choć może się mylę, ale nie znam żadnych informacji, aby mieli jakieś kłopoty z administracją czy sądami. Media o tym nie donosiły. O mnie wielokrotnie tak, choć bez rezultatu, a wręcz nawet przeciwnie, otrzymałem natychmiastowy odwet od administracji, za to, że się poskarżyłem w prasie!

    W tym kontekście jestem oburzony i zniesmaczony, że w składzie znalazł się były prezes czy przewodniczący (nie pamiętam którego ze związków aktorów, tyle ich jest…), bo przecież to nie kto inny, ale jako były szef tegoż związku, doprowadził do olbrzymiej , o ile pamiętam wielomilionowej straty z powodu źle i zachłannie ulokowanej lokaty w jakimś lipnym funduszu czy quasi banku i stracił wielomilionowe środki finansowe, ale nie swoje (z tym było by ćwierć biedy), ale składki związkowe, które służyły m.innymi na utrzymanie domu seniora. I co zrobił ten przymilny Pan były prezes – poleciał w te pędy do Ministra Kultury, rozpłakał się, zrobił rozróbę w prasie, jak to artystom źle się dzieje i jak tracą na lipnych transakcjach i co…Pan Minister, bo to dobry człowiek przecież .. natychmiast wysupłał, ale nie, nie – broń Boże swoje, ale publiczne pieniądze i wpłacił tych parę milionów na konto prywatnego związku aktorów, aby im się krzywda nie działa.
    Piszę o tym złośliwie i z nie ukrywaną zazdrością, bo ja w tym czasie domagałem się od tego samego dobrego i hojnego Ministra , aby jako resort i w zgodzie z prawem włączył się do mego postępowania administracyjno-sądowego (podałem nawet podstawę prawną takiego przystąpienia) i dookreślił status pracowni plastyczno-twórczej – bo to wydawało mi się należy do ustawowych obowiązków tegoż Pana, ale Minister uznał, że to wcale nie jego sprawa.

    Również na wystąpienia innych związków artystów, nie zareagował tak samo i nie dofinansował ich w podobny sposób, jak na prośby i naciski medialne aktorów, dlatego jest dla mnie jasne, że było to działanie bezprawne i niemoralne oraz przy zadymie medialnej, natomiast nie miało nic wspólnego z państwem prawnym i równością podmiotów.
    Czy wyobrażacie sobie, że źle ulokowaliście własną forsę i np. odkładacie ją na prywatną emeryturę i nagle tracicie te środki , dlatego zwracacie się do Ministra (jakiegokolwiek) i ten w poczuciu obowiązku i Waszego cierpienia i dyskomfortu psychicznego – zasila wasze konto paroma milionami z publicznych pieniędzy, no bo wam się przecież należy, Wyście przecież nie zawinili, działaliście w dobrej wierze, i takie tam pierduły!
    Wyobrażacie to sobie. Ja nie, ale widać niektórym to się udaje, co opisałem!

    Dlatego nie wiedzę takiej twarzy w komitecie honorowym, bo to tak, jakby widział Sobiesiaka (z afery hazardowej), który wyciął nielegalnie kilka hektarów państwowego lasu i pobudował na nie swojej ziemi prywatny hotel i co… włos mu z głowy nie spadł, a nawet nadal ma wpływ na ustawy, o czym gromi aktualnie prasa.
    Tacy ludzie, nie mogą, nie powinni być moim skromnym zdaniem twarzą ludzi rzeczywiście skrzywdzonych, zgnojonych przez system, bo oni żerują na systemie i Władzy, kosztem podatników i innych obywateli.
    Chciałbym się bardzo mylić!

    Pozdrowienia dla Niepokonanych

    • Moim zdaniem to w ogóle pomysł komitetu honorowego jest chybiony, ale jest to kwestia drugorzędna i nie chcę być odbierany tutaj za krytykanta. Przekonanie że autorytet ma być dowodem wartości lub poprawności jakiejś idei moim zdaniem pochodzi z zamierzchłych czasów plemiennej wspólnoty i ubolewam, że ten mechanizm niestety ciągle działa. Ktoś pije Red Bull, bo kibicował Małyszowi, ktoś inny zapisuje się do scjentologów, ponieważ zazdrości ciała Tom’owi Cruise, a Niepokonani liczą, że dowartościuje ich to, że mają w zakmniętym dla ogółu komitecie honorowym celebrytów? Niepotrzebne, niedemokratyczne i chyba trochę teatralne. Zaproponujcie Prokuratorowi Generalnemu członkostwo w komitecie.
      Efekt gwarantowany.

  4. Jak najbardziej popieram. Jestem żywym tego przykładem. Los ciągle mi wyznacza drogę nieustannej walki. Mając bagaż doświadczeń chcę powiedzieć, że nie będzie łatwo. Służę swoją skromną osobą. Zbigniew Pawłowski

  5. Witam! Pierwsze moje pytanie -jak do Was dołączyć???I mam nadzieję,że na to pytanie otrzymam pisemną odpowiedż na podanego e-maila.Druga kwestia-rzeczywiście zauważam TU samych aktorow .I dwie bardzo istotne postacie z Centrum im.Adama Smitha.I to mnie cieszy.Wprawdzie nie mam zastrzeżeń do szerokiego gremium,alej ak wspomniał mój przedmówca są przedstawiciel stawaia kultury w dużym procencie ,natomiast nie zauważam przedstawicieli najbardziej obecnie uciemiężonych ,upadłych bądż będących w fazie upadłościowej przedstawicieli tak zwanych MISIÓW! Czyli przedstawicili małych i średnich firm.
    Ja ,jak i wielu zapewne innych -nie mam już ochoty zajmowac się Grecją,Wall Stret ,czy Petrodolarem. Najpierw byłam za rozparcelowaniem nas przez Chińczyków, może jakieś skośnookie na wszelki wypadek na wychowanie,teraz zżymam się na kazde info dochodzące z Grecji.Na te socjale ….Raczej widzę to absolutnie pragmatycznie. Takie bleblanie,że u nas jest całkiem dobrze,kiedy jest całkiem ..coraz gorzej.Rok 2012 napewno będzie przełomowym pod każdym względem i to nie dltego,że mamy Euro,,Grecy ogłoszą kapitulację(bo wreszcie przejdą na dinara) dołaczą Włosi , Amerykanie wymyślą kolejny pretekst dla petrodolara .I tak dalej .
    Mam też dosyć życia w jiepewności klamstwa i totalnej indolencji ludzi odpowiedzialnych za nasze Konstytucyjne prawa (vide podpisana wczoraj przez Pana Prezydenta -Ustawa)
    Raz jeszcze wracam do szerokiego Gremium- nie mam zastrzeżeń ,że widzę Tu w większości .aktorów.Są tak samo ,jak przedsiębiorcy mniejsi ,czy więksi dotknięci beznadziejstwem ,bezprawiem czy innymi bazeceństwamia. Nic nikomu nie znana twarz wypowiadająca kwestie sporne mniej wniesie do problemu niż wypowiadająca i uzasadniające te sama kwestie sporne twarz znana z ekranu.Niekoniecznie aktor. I tym miłym akcentem Wszystkich serdecznie pozdrawiam -Teresa

  6. Komitet honorowy jaki jest każdy widzi ale zawsze lepszy taki jak żaden … Nie oczekujmy od jego członków walki z systemem którego w większości nie znają z autopsji ale nie zniechęcajmy nikogo . Proponuje troszkę odpuścić osobiste animozje być może słuszne ale w każdej sprawie dobrze jest mieć kilka ładnych twarzy znanych z telewizji….. Może zaprosić do komitetu red. Jaworowicz – moim zdaniem warto by było ….

  7. „całe środowisko prawnicze „to dno”. Może nie zgodziłbym się, ze opinia ta dotyczy 100% funkcjonariuszy, ale – w skali moich doświadczeń – to 100% przedstawicieli tych zawodów”
    Potwierdzam tę obserwację. Mam tylko inną interpretację- To są bardzo sprytni i bardzo przebiegli zdrajcy obowiązującego prawa i doskonale ich rozumiem, co do istoty działań i motywów. Prokuratura zachowuje się jak agentura mafii, „prokuratura” adwokatury, czyli Rady Adwokackie to samo. Prawdopodobnie inne korporacje zawodowe działają analogicznie. Potrzebujemy tutaj dobrze zorganizowanego Forum dla wypowiedzi, ponieważ obecnie ta strona nie jest przystosowana do prowadzenia dyskusji.

  8. Panie Andrzeju,

    Dobrze powiedziane. Też nie bardzo rozumiem ten komentarz ze strony przedstawiciela Niepokonanych. Przecież właśnie cały problem polega na tym założeniu wymiaru sprawiedliwości i innych urzędów, że my obywatele mający spotkanie III stopnia z wymiarem sprawiedliwości jesteśmy „niezadowolonymi” durniami których opinie są SUBIEKTYWNE, a do tego „nie rozumiemy działania prawa i prawników”. Wygląda to na próby obrony „betonu” z którym Niepokonani mają walczyć.

    Ostatnio rozmawiałam z jedną z „gwiazd” polskiej Palestry w sprawie kasacji i po przedstawieniu dokumentów FAKTYCZNEJ NIEWINNOŚCI skazanego usłyszałam, że ta „gwiazda Palestry” spotkała sie w swojej 30 letniej karierze TYLKO z 3 no może 4 przypadkami „błędów sądowych” ! No i aby sprawdzić czy rzeczywiście jest to „taki błąd” musze przygotować się na nieokreślone bliżej bardzo wysokie koszty, a na początek, sama analiza wyroków będzie kosztowała 20 tys.

    Zaiste, czy zrozumienie prawników bywa trudne? Chyba nie, a ta „gwiazda Palestry” może ewentualnie zgodzić się na „zadarcie” z kolesiami sędziami i prokuratorami za odpowiednią rekompensatą, a i to „zadzieranie” stoi pod znakiem zapytania, bo przecież żadnej gwarancji nie ma, co nota bene jest oczywiste i nikt takowych nie wymaga.

  9. Pojęcie niezawisłości sędziowskiej jest chyba jednym z najbardziej, zmanipulowanych, niezrozumianych i obrośniętych mitami zasad gwarancji wymiaru sprawiedliwości. Wyjaśnijmy więc co to jest.

    1 – Przede wszystkim! – niezawisłość sędziego nie jest ani prawem ani przywilejem sędziego, jak wmówiła nam Trzecia Władza i media!

    2 – jest ona natomiast formalno-normatywną gwarancją wymiaru sprawiedliwości. Oznacza to, iż sędziowie wymierzając sprawiedliwość są zawiśli tylko od Konstytucji i innych ustaw i od nikogo innego!

    3 – a od sędziego wymaga się zachowania najwyższych standardów moralnych i etycznych, poczucia godności osobistej, honoru, dbałości o dobre imię tak swoje jak i władzy sądowniczej, „…sądząc bowiem postępki ludzkie należy mieć własne sumienie czyste, a ręce – niezawalane”. Powtarzając zaś za Witoldem Hausnerem, sędzia powinien „…odczuwać dotkliwie bolesność bezprawia”, co więcej „…nastawienie na sprawiedliwość nigdy nie może go opuszczać”.

    4 – Konstytucja i inne ustawy gwarantują sędziemu, że jeżeli będzie spełniał swoje powinności i spełniał wymogi – jak w punktach 2 i 3 to włos z głowy mu nie spadnie.

    Innymi słowy niezawisłość jest niezależnością sędziego w orzekaniu, co nie oznacza natomiast braku podporządkowania służbowego, a kontrola prawidłowości orzeczenia należy wyłącznie do sądu wyższej instancji i odbywała się w trybie określonym prawem.

    Według Trybunału Konstytucyjnego na niezawisłość sędziowską składają się następujące elementy:
    bezstronność
    niezależność wobec organów (instytucji) pozasądowych,
    samodzielność sędziego wobec władz,
    niezależność od wpływu czynników politycznych, zwłaszcza partii politycznych,
    wewnętrzna niezależność sędziego.

    Od 1945r do przemian ustrojowych w 1989r. niezawisłość sędziego ani nie była zagwarantowana “na papierze”, ani nie istniała z oczywistych przyczyn w praktyce. Władza sądownicza już przy “okrągłym stole” zagwarantowała sobie powstanie Krajowej Rady Sądowniczej, która miała gwarantować niezawisłość sędziowską. Ta samorządowa instytucja miała oczyścić szeregi Trzeciej Władzy z wszelkich niecnot i zadbać o jakość władzy sądowniczej w państwie, a więc dbać o społeczny prestiż dla prawa i władzy sądowniczej. Tak społeczeństwo jak i ustawodawca naiwnie wierzyli, że w interesie samych sędziów, KRS będzie dbać o wysokie standardy tego zawodu, a więc również sprawować pieczę nad należytym wykonywaniem obowiązków sędziowskich w granicach interesu publicznego i dla jego ochrony.
    Niebawem niestety okazało się, że KRS sprowadziła swą działalność do poziomu “towarzystwa wzajemnej adoracji” broniącego interesów korporacji. Pod hasłem właśnie niezawisłości i niezależności – oddano temu “związkowi zawodowemu” prawo do wszczynania postępowania dyscyplinarnego sędziów. De facto system dyscyplinowania “się” Trzeciej Władzy to fikcja. Polecam czytelnikom oficjalną stronę internetową KRS. W zakładce “działalność” nie ma nawet ujętej działalności dyscyplinarnej! A przecież w założeniach statutowych jest to jedna z fundamentalnych funkcji tej umocowanej konstytucyjnie instytucji. W imię niezdrowej i coraz bardziej korumpującej i kompromitującej solidarności, instytucja ta na każdą krytykę stanu sędziowskiego – czy to w sprawach fundamentalnych, czy w sprawach drobnych, czy też przede wszystkim w sprawach administrowania pracą sądów – reaguje “alergicznie” i traktuje je jako naruszenie niezawisłości sędziowskiej i niezależności władzy sądowniczej.

    Nic dziwnego, iż przeciętnemu Polakowi niezawisłość sędziowska kojarzy się od lat z ciągłymi doniesieniami medialnymi o zagrożeniu tejże. LARUM – nasza NIEZAWISŁOŚĆ zagrożona – wołają sędziowie od ponad 20 lat, a Krajowa Rada Sądownictwa non stop składa, lub grozi złożeniem następnej skargi konstytucyjnej, ponieważ ta czy inna regulacja prawna ma być zamachem na tę niezawisłość. Czasami wydaje się, iż jest to jedyna funkcja tego organu, a stan sędziowski żyje w stanie permanentnego zagrożenia. Tymczasem jest władzą absolutną, nad którą nikt nie ma kontroli, a do tego roszczeniową i pieniacką.

    Ciekawostka – Już w starożytności rozpoznawano niebezpieczeństwa, jakie niesie ukonstytuowanie się korporacji zawodowej. Cesarz Rzymski Trajan w korespondencji z namiestnikiem Bitynii Pliniuszem Młodszym na pytanie tegoż – „ Nikodemię zniszczył ogromny pożar. Czy wolno mi powołać ugrupowanie złożone ze 150 strażaków?, – odpowiedział – „ Nie. Każda korporacja, bez względu na nazwę, z pewnością przerodzi się z czasem w ugrupowanie polityczne.”

    Trzecia Władza w naszym kraju to około 11 tysięczna grupa pacjentów z urojeniami paranoicznymi i amnezją selektywną.
    Urojenia paranoiczne z psychopatologicznego punktu widzenia charakteryzują się osądami, które są możliwe do zaistnienia, a w wyrażanych urojeniowo treściach występuje spójność. W przypadku stanu sędziowskiego te urojenia paranoiczne to między innymi wykreowany mit zagrożenia właśnie niezawisłości sędziowskiej. Sędziowie sami pozbawiając społeczeństwo gwarancji niezawisłości, jak złodziej odwracający od siebie uwagę wołają – „łapać złodzieja”.

    Już nie aberracją a patologią jest fakt, iż ci sami sędziowie, którzy na sali sądowej arogancko, arbitralnie i dowolnie olewają Konstytucję i przepisy procesowe, uderzają w wysokie tony i powołują się na tę Konstytucję tylko wtedy, kiedy uważają, iż ich interesy są zagrożone. I to jest właśnie przejaw tej drugiej przypadłości – amnezji selektywnej.

    Wykreowany mit zagrożenia niezawisłości sędziowskiej przez władzę wykonawczą i ustawodawczą wykorzystuje cynicznie niewiedzę społeczeństwa i wmawia społeczeństwu, iż niezależne administracyjnie czy też niezależne politycznie sądy ( niezależność sądownictwa) jest tożsama z niezawisłością czy niezależnością sędziego.

    „Manipulacja czyni pamięć wybiórczą i stwarza tym samym pewną formę zapomnienia, zapatrzenia we własne cierpienie a niepomną na cierpienie innych, nieustannie gotową do wskazywania winnych a niezdolną do najmniejszej samokrytyki. Odepchnięcie przeszłości niewygodnej w imię poprawy obrazu własnego czy wspólnoty, może przerodzić się w obsesję.” Paul Ricour Pamięć, historia, zapomnienie.

    Nagłaśnianiu i eksponowaniu „cierpień sędziów i wskazywania winnych” służą nie tylko dyżurni eksperci i media, ale też tzw. konferencje naukowe jakie organizuje stan sędziowski. Ostatnio 21 lutego 2012 roku w siedzibie Krajowej Rady Sądownictwa odbyła się konferencja „Niezależność sądów i niezawisłość sędziów gwarancją praworządności i praw człowieka”.

    O pozbawianiu społeczeństwa gwarancji praworządności i nagminnym łamaniu praw człowieka przez stan sędziowski nie było ani słówka. Mówcy skarżyli się na niedopuszczalną ich zdaniem zależność sądów od ministerstwa sprawiedliwości. Nie można dopuścić do dyktatu władzy wykonawczej – mówił prof. Bałaban. Przewodniczący KRS sędzia Antoni Górski powiedział: “…Konferencja nasza jest próbą zwrócenia uwagi na niewłaściwe traktowanie sędziów. Po wtóre – jest próbą skorygowania tego spojrzenia. Stopień dojrzałości demokracji mierzy się także szacunkiem pozostałych władz do władzy sądowniczej”.

    Te parę zdań jest klasycznym przykładem jak zgrabnie żonglując rzeczywistością i popuszczając wodzy fantazji, sędzia Górski kreuje fantastyczną alternatywną rzeczywistość. Nie można dyskutować tylko o kwestiach często wydumanej moim zdaniem zależności sądownictwa od władzy ustawodawczej i wykonawczej w zakresie tworzenia prawa, finansowania ( w tym ustalania wynagrodzeń ), administrowania sądami czy mianowania sędziów, przy całkowitym pominięciu bezspornego faktu, iż sędzia nie jest zawisły od nikogo w przestrzeganiu prawa. Nie można też sędziego, który jest nieusuwalny dożywotnio i ma immunitet zmusić do nieprzyzwoitości, tchórzostwa, oportunizmu, łgania, braku empatii, korupcji, zeszmacenia etc, a to są elementy zawisłości sędziego. A przecież to jest codzienność na sali sądowej, o której Trzecia Władza milczy. Na szacunek trzeba ciężko pracować. A stopień dojrzałości demokracji mierzy się przede wszystkim „jakością” właśnie władzy sądowniczej.

    Nie tylko stabilne, spójne i „dobre” prawo, ale przede wszystkim skuteczne prawo czyli przestrzegane prawo i „ręce niezawalane” sędziów stanowi rękojmię niezawisłości sędziowskiej, a w konsekwencji urzeczywistnienia demokratycznego państwa prawa.

    Dlatego kwestia, jak zabezpieczyć system władzy sądowniczej przed patologiami jest w Polsce nierozwiązywalna. Jakiekolwiek próby stworzenia takich zabezpieczeń, spotyka się z protestami sędziów, oczywiście pod hasłem…a jakże zamachu na niezawisłość. Obecnie trwa walka o wprowadzony przez ustawodawcę system okresowych ocen pracy sędziów. Abstrahując od wątpliwej skuteczności takiego rozwiązania w uzdrawianiu patologii Trzeciej Władzy, nie jest i nie może być to rozwiązanie wynaturzeniem grożącym sędziowskiej niezawisłości, jak wykazują dobitnie rozważania w powyższej części tego tekstu.

    Również próby zmian w modelu administracyjnym sądownictwa spotykają się z ostrą krytyką Trzeciej Władzy, też pod hasłem zamachu na niezawisłość sędziowska. A trzeba pamiętać, iż nie wszystkie czynności wykonywane w sądach mają charakter wymiaru sprawiedliwości – jak na przykład zarządzanie tzw. administracyjnym zapleczem sądu – i jest oczywistym i logicznym jest, iż czynności w tej sferze nie kolidują i nie naruszają niezawisłości sędziowskiej. System oddzielenia zarządzania od sfery „kierowania” pracą sędziów funkcjonuje w wielu krajach europejskich i jest zgodny z postulowaną przez Radę Europy tendencją do odchodzenia od tradycyjnego modelu zarządzania wymiarem sprawiedliwości w kierunku modelu menedżerskiego.
    Suma summarum to nie działania władzy wykonawczej (np. Ministerstwo Sprawiedliwości) jest największym i jedynym zagrożeniem niezawisłości sędziowskiej.
    Największym zagrożeniem dla tej niezawisłości są sami sędziowie.
    CDN

  10. Ileż to razy opowiadanie o bezprawiu organów ścigania, czy sądów spotyka się z jawnym i mniej jawnym sceptyzmem słuchaczy, czy tym wyśwechtanym i nadużywanym bezmyślnie frazesem “ w więzieniach wszyscy są niewinni”, albo jak z klasycznej odpowiedzi na skargi i zażalenia do różnych organów wymiaru sprawiedliwości – “te zarzuty wynikają z subiektywnego odczucia skarżacych”. Spotkałam się i z takimi – “no nie wygłupiaj się, w końcu jesteśmy w Europie a nie w Korei i mamy XXI wiek”

    Rzeczywiście mamy XXI wiek i nominalnie i geograficznie jesteśmy w Europie, co niestety niczego nie załatwia. Okazuje się, że ani położenie geograficzne ani “przynależnosć do cywilizacji europejskiej” ani przynależnosc do struktur UE, ani też sygnowane przez Polskę Konwencje i Traktaty nie zmieniają nabytych przez 44 lata PRL-u “zwyczajów” w wymiarze sprawiedliwości.

    Surrealizm Trzeciej Władzy w Polsce, w skrócie STW – definicja:

    innaczej nadrealizm, doktryna prawna mająca swoje źródło w modelu działania i orzecznictwie sądownictwa wojskowego z późnych lat czterdziestych i pięćdziesiątych ubiegłego wieku i szkole Duracza. Stosowany do dnia dzisiejszego prokuraturach i w sądownictwie wszystkich instancji w Polsce. Doktryna ta uniezależnia wyobraźnię od wszelkich form logicznego myślenia, poszanowania i przestrzegania prawa, dopuszcza też porzucenie wszelkich norm etycznych, a zwolennicy tej doktryny opierają wszelkie decyzje, orzeczenia i postanowienia, uchwały i wyroki na skojarzeniach płynących z podświadomości i marzeń sennych, wyrażających się w nienaturalnym zestawieniach i kombinacjach. Sztandarowe osiągnięcia STW to uzasadnienia wyroków, fascynujące zestawienia sofistyki, kazuistyki, retoryki, niedopowiedzeń, gry słów i nieposzanowania prawa. Wybitni przedstawiciele używają też fantastycznie spreparowanych fałszywych dowodów.
    ( za Słownikiem wyrazów obcych )

    Przyjrzyjmy się jak wygląda rzeczywistość. Czy gwarancje konstytucyjne i przepisy prawa sa stosowane, jak nam wmawia propaganda massmediów, czy też Surrealizm Trzeciej Wladzy i totalne bezprawie ?

    Zacznę od krótkiego przypomnienia zasad rzetelnego procesu karnego.

    Zasady zagwarantowane zapisami konstytucyjnymi, inaczej zasady ustrojowo – organizacyjne to:

    1. zasada prawa do sądu
    2. zasada udziału czynnika społecznego w procesie karnym
    3. zasada niezawisłości sędziowskiej
    4. zasada kolegialności sądu
    5. zasada bezstronności

    Zasady procesowe – zagwarantowane przepisami Kodeksu postępowania Karnego i innymi ustawami

    Wszczęcie procesu karnego:

    6. zasada oficjalności (ścigania z urzędu)
    7. zasada legalizmu
    8. zasada skargowości

    Postępowanie dowodowe

    9. zasada prawdy
    10. zasada bezpośredniości
    11. zasada koncentracji materiału dowodowego
    12. zasada swobodnej oceny dowodów

    Forma i sposób prowadzenia postępowania

    13. zasada kontradyktaryjności
    14. zasada jawności
    15. zasada rzetelnego procesu
    16. zasada ustności

    Prawo do obrony

    17. zasada kontroli
    18. zasada domniemania niewinności oskarżonego

    Oraz wynikająca z art. 30 Konstytucji

    19. zasada humanitaryzmu

    Wszystkie (poza nielicznymi, acz istotnymi wyjątkami, o których poniżej) powyższe zasady procesu karnego spełniają kryteria obowiązujące w “cywilizowanych” krajach, jak również sa zgodne z wymogami Konwencji Praw Człowieka i Podstawowych Wolności i innych traktatów międzynarodowych, ktorych Polska jest sygnatariuszem.

    Tak więc głównym grzechem polskiego wymiaru sprawiedliwości generalnie jest zwykłe, ordynarne bezprawie – czyli lekceważenie, a często oburzające i rażące lamanie przepisów prawa. W dalszej części tego tekstu zajmę się przedstawieniem konkretnych przykładów nieprzestrzegania powyższych zasad.

    1.

    Zasada dostępu do sądu

    jest zagwarantowana w Konstytucji – art. 45 ust. 1 – „Każdy ma prawo do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd”, a także w art. 77 ust 2 Ustawy o sądach powszechnych „Ustawa nie może nikomu zamykać drogi sądowej dochodzenia naruszonych wolności lub praw, otwierając drogę sądową każdej jednostce w razie naruszenia jej wolności i praw”.

    Innymi słowy oznacza to z jednej strony prawo obywatela do samego fizycznego – dostępu do sądu, a z drugiej strony wymaga, aby sąd ten byl ustanowiony przez ustawę i był też właściwy, niezależny i bezstronny.

    Tymczasem wbrew gwarancjom konstytucyjnym – przez 12 lat od wprowadzenia Konstytucji w 1997r. prawa tego pozbawiano miliony obywateli RP, ktørych sprawy sądowe rozpatrzyli asesorzy sądowi, a nie właściwy sąd.

    Wreszcie w dniu 27 października 2007 Trybunał Konstytucyjny wydał orzeczenie, w którym Eureka! TK stwierdził, że ASESOR rzeczywiście jest uczniem, a nie sędzią i zgodnie z konstytucją RP nie może wydawać wyroków w imieniu RP.

    Dziwi i oburza ta niemająca precedensu praktyka, którą spokojnie uprawiano przez tyle lat pozbawiając obywateli jednego z podstawowych praw w cywilizowanym państwie. Co więcej ta praktyka nie “zaniepokoiła” przez te 10 lat rzeszy “zawodowych strażników” praw obywateli, oczywiście ironicznie opłaconych przez tychże obywateli, jak np. – 10 ministrów sprawiedliwości. 3 konstytucyjnych strażników naszych praw obywatelskich, zwanych górnolotnie rzecznikiem, czy setek posłów, senatorów i innych decydentów. Artykuł Konstytucji brzmiał dokładnie tak samo i gwarantował to samo w 1997 jak i 2007.

    Orzeczeniem tym TK stwierdził jasno i wyraźnie, iż przez lata miliony orzeczeń i postanowień tych „czeladników” sędziego, wydanych w imieniu Rzeczpospolitej są tyle warte, co papier, na którym je spisano, ale jednocześnie ten sam TK uznał, że dotychczasowe wyroki wydane przez nieuprawnionych do tego asesorów są prawomocne i niezaskarżalne. Co więcej przez następne 18 miesięcy to horrendalne bezprawie będzie OK i asesorzy mogą dalej orzekać!!!, bo przecież “system wymiaru sprawiedliwości” musi mieć odpowiedni czas na wprowadzenie tych “rewolucyjnych zmian”

    Czyli innymi słowy Trybunał Konstytucyjny swoim kuriozalnym orzeczeniem, zaaprobował kontynuację konstytucyjnego bezprawia do kwietnia 2009 roku i pocieszył obywateli, że od kwietnia 2009 wszystko będzie cacy, bo przecież konstytucyjne prawo do właściwego sądu po 12 latach od ustanowienia Konstytucji zacznie działać ! W końcu TK mogło też uznać, że orzekanie przez czeladników sędziowskich jest OK i zgodne z Konstytucją!

    Czy na bezrybiu i rak ryba(?) czyli summum ius, summa iniura !

    I chociaż wyrok TK gwarantuje prawomocność orzeczeń czeladników sędziowskich do kwietnia 2009 roku, jeden bezczelnie uparty obywatel RP z takim właśnie orzeczeniem czeladnika – prawomocnym i niepodważalnym – poskarżył się do Strasburga o złamanie jego podstawowego prawa do właściwego, ustanowionego ustawą sądu. Nie tylko miał szczęście w strasburskiej loterii i jego sprawę przyjęto do rozpatrzenia, to na dodatek ETPC zgodziło się z tezami jego skargi i wygrał. ETPC orzekł, iż pomimo powyższego wyroku TK, zgodnie z zapisami Konwencji Praw Człowieka i Podstawowych Wolności, która obliguje Polskę do jej przestrzegania, a także konsekwentną w takich kwestiach linią orzeczniczą Trybunału w Strasburgu – jego podstawowe prawo do własciwego, ustanowionego ustawą sądu zostało pogwałcone. No i podatnicy znowu otworzyli portfel.

    Obecnie, kiedy już uporano się z kwestią asesorów, sprawa dostępu do sądu dalej nie wygląda różowo. Dalej dostępu do sądu właściwego i ustanowionego ustawą pozbawiane jest dziesiątki tysięcy ludzi. np przez nieprawidłowe delegacje sędziów do rozpatrywania spraw w innych niż macierzysty sądach.
    Osoba powołana przez Prezydenta RP na stanowisko sędziego jest uprawniona do orzekania wyłącznie w sądzie wskazanym w akcie powołania. Prezydent RP wyznacza w akcie powołania siedzibę sędziego, a tym samym terytorium, na którym powołany sędzia będzie sprawował władzę sądowniczą. Wyjątki od tej zasady unormowane są w ustawie Prawo o ustroju sądów powszechnych. Wyjątkowy charakter przepisów normujących delegowanie sędziego w tej ustawie, determinuje ich ścisłą interpretację.
    Sąd Najwyższy w Uchwale z dnia 19 lutwgo 2003r. sygn. I KPZ 51/02 stwierdził, iż „…wymogi, które musi spełniać zarządzenie o delegowaniu sędziego, określone przez przepis art. 77 & 8 u.s.p., to: podmiot uprawniony do delegowania, wskazanie sądu oraz czasu delegowania…”, przy czym – „czas nie dłuższy niż miesiąc” oznacza „…od określonej daty na nieprzerwany okres miesiąca lub krótszy, albo na oznaczone – także pojedyńczo – dni, których suma w wypadku wielokrotnego delegowania w danym roku nie może przekroczyć trzydziestu…Nieprawidłowe jest natomiast delegowanie sędziego jedynie do orzekania w konkretnej sprawie rozpoznawanej w innym sądzie, jeżeli tylko tak określony jest czas delegowania, gdyż nie pozwala to na jednoznaczne ustalenie wyznaczonego czasu, w jakim sędzia ma pełnić obowiązki w innym sądzie…” Również patrz wyrok SN z 22 sierpnia 2007 r., III KK 197/07
    Zgodnie z przepisami procesowymi wadliwa delegacja sędziego jest bezwzględną przyczyną odwoławczą, czyli wyrok wydany przez wadliwe obsadzony sąd musi być uchylony, a sprawa oddana do ponownego rozpatrzenia. Ponadto podczas kontroli apelacyjnej sad apelacyjny jest zobligowany do sprawdzenia, czy w sprawie nie ma bezwzględnych przyczyn odwoławczych.
    To teoria, w praktyce niezwykle rzadko się zdarza, aby sąd apelacyjny z urzędu sprawdził istnienie ewentualnych bezwzględnych przyczyn odwoławczych. Również Sąd Najwyższy niezwykle rzadko z własnej inicjatywy – czyli z urzedu – sprawdza ewentualność zaistnienia w sprawie bezwzględnych przyczyn odwoławczych. Co więcej nawet wtedy, gdy w kasacji wskazane są takowe, Sąd Najwyższy pomimo podjęcia kilku uchwał (jedna powyżej) i wielu orzeczeń uchylających wyroki wydane z udziałem sędziego nieprawidłowo delegowanego, orzeka często w analogicznych sytuacjach całkowicie odmiennie i twierdzi, iż nie doszukał się żadnych uchybień w delegacji sędziego.
    Sędziowie Sądu Najwyższego mają zawsze na podorędziu „wytłumaczenie“ na te zwroty o 180 stopni w swoim orzecznicznictwie i zwie się to doktryną, a także zależnie od potrzeby mogą się powołać na odpowiednią „linię orzeczniczą‘ – przecież dysponują dwiema takimi – za i przeciw – uznaniu uchybień w delegowaniu sędziów.
    Zważywszy, iż orzeczenia SN są praktycznie ostateczne, takie orzekanie oparte na widzimisie skladu sędziowskiego, a nie na podstawie prawa procesowego i konsekwentnej, rzetelnej i logicznej linii orzeczniczej, świadczy o żenującym poziomie moralnym i etycznym wielu sędziów tego sądu, który dla tysięcy skazanych jest sądem „ostatniej nadziei“. Jest to nie tylko rażacym i oburzającym bezprawiem, ale ma też tragicznie negatywny wpływ na życie apelujących i ich rodzin.
    Poza ludzkimi krzywdami i tragediami jakie pociągają za soba te zbrodnie sądowe, koszty społeczne, są jeszcze tragiczniejsze. W badaniach publicznych oceny wymiaru sprawiedliwości od upadku komuny do dzisiaj, ogólna pozytywna ocena wymiaru sprawiedliwości nie przekracza progu 10% , a sa i takie badania, gdzie 1% – slownie jeden procent ankietowanych ocenił tę pracę jako dobrą ! Do tego dochodzą koszty wymierne w złotówkach – koszty procesów apelacyjnych, kasacyjnych i koszty związane z procesami prowadzonymi w Strasburgu. A nie sa to bagatelne sumy. Jeszcze większym obciążeniem skarbu państwa są wypłaty zasądzone przez ETPC w przegranych procesach przez Polskę.
    Społeczna ocena sądu jako instytucji faktycznie niezawisłej wymaga wymierzania sprawiedliwości w sposób, który usuwa potencjalne zastrzeżenia uczestników postępowania co do właściwoci, bezstronności i niezawisłości sądu. Taki standard jest normą w cywilizowanych krajach i takie stanowisko potwierdza Europejski Trybunał Praw Człowieka wskazując na wagę postrzegania sprawowania wymiaru sprawiedliwości przez obywateli. Ale ten koncept jest obcy polskiej Trzeciej Władzy.
    Przykłady zmienności i chwiejności linii orzeczniczej SN wskazują wprost, iż ani „wyróżnianie się wiedzą prawniczą”, ani “ bycie najlepszymi z najlepszych“ nie są gwarantem rzeczywistego wymierzenia sprawiedliwości zgodnie z prawem, ani też nawet zwykłej przyzwoitości tegoż sądu, o etyce zawodowej już nawet nie wspomnę.

    Ewidentnie dzisiejsze standardy rzetelnego procesu w polskim sądownictwie zmierzają dokładnie w odwrotnym kierunku, niż powszechne trendy chociażby w Europie. Orzecznictwo ETPC zmierza w kierunku roszerzania katalogu gwarancji procesowych.

    Ewolucja jurysprudencji Trybunału w Strasburgu wskazuje, iz nie tylko sąd musi być właściwy, niezależny i bezstronny, ale musi być postrzegany przez wszystkich jako właściwy, niezależny i bezstronny.

    Europejski Trybunał podniósł te wymaganie do rangi zasady i uważa je za konieczne i nieodzowne, aby nie osłabiać zaufania opinii publicznej, a w sprawach karnych i zaufania również oskarżonego – do władzy sądowniczej. Wynika to z fundamentalnej roli sądu w każdym demokratycznym społeczeństwie i państwie prawa.

    „ Justice not only must be done, but must be seen to be done“
    Rozmiary łamania konstytucyjnego prawa do właściwego sądu są praktycznie niemożliwe do ustalenia. Nikt też nie prowadzi badań tego tematu, brak jest prac magisterskich czy przewodów doktoranckich podejmujących takie problemy. W ostatnim 20 leciu wychowaliśmy nowe pokolenie prawników, którzy w większości kontynuują „zwyczaje“ nauczycieli i wygodne „niedostrzeganie“ tych systemowych problemów.
    W Polsce nie publikuje się wyroków sądów powszechnych, a nawet Sąd Najwyższy nie publikuje wszystkich swoich wyroków, nie mówiąc już o postanowieniach, które SN wydaje odrzucając kasacje, czy wnioski o wznowienie postępowania – a ktore to stanowią ponad 95% orzecznictwa SN. Ile postanowień o odrzuceniu kasacji czy wniosków o odrzucenie wznowienia postępowania dotyczy zarzutów o rozpatrzenie sprawy prze niewłasciwy sąd nie wiadomo. Niemniej musi to być zjawisko nagminne, jeżeli zajmuje się ta kwestią Helsińska Fundacja Praw Czlowieka i coraz częściej poruszają te kwestię oficjalne media, jakże nieskore do krytyki władzy sądowniczej.
    W listopadzie 2011r. w sprawie Richter v Polska (Skarga nr 54809/07) dotyczącej braku ważnej delegacji sędziego, Trybunał w Strasburgu uznał, iż taki sąd rozpoznający sprawę może być traktowany jako, „sąd nieustanowiony ustawą” , a więc nastąpiło naruszenie Artykułu 6 ust. 1 Konwencji przez Polskę.

    Interesujący w tym wyroku jest fakt, jak krytycznie odniósł się Trybunał do orzeczenia SN w tej sprawie.
    „..Trybunał zauważa także, iż zgodnie z właściwymi przepisami prawa krajowego nienależyty skład sądu jest jedną z przyczyn, które podlegają rozpoznaniu sądów odwoławczych, w tym również w kontekście postępowania kasacyjnego, niezależnie od faktu, czy wnoszący środek zaskarżenia uwzględnił taką podstawę prawną w jego treści. Ponadto, uchybienie to skutkowało powstaniem bezwzględnej przyczyny odwoławczej.

    Wobec powyższego, jako że kwestia składu sądu mogła mieć zasadniczy wpływ na wynik sprawy, Sąd Najwyższy powinien był uwzględnić tę kwestię w swoim postanowieniu. Tymczasem, Sąd Najwyższy oddalił kasację stosując typową formułę stosowaną zazwyczaj w kontekście kasacji w sprawach karnych dla celów oddalenia kasacji oczywiście bezzasadnych…”

    Na zakończenie rozważań o dostepie do sądu podniósę jeszcze jeden aspekt – istnieje w polskiej rzczywistości prawnej procedura prawna pozbawiająca dziesiatki tysiecy obywateli prawa do sądu. Jest to przyznanie prawa do wniesienia kasacji nadzwyczajnej tzw podmiotom specjalnym – Rzecznikowi Praw Obywatelskich i Prokuratorowi Generalnemu.

    Praktycznie wygląda to tak – iż delikwent mający prawomocne orzeczenie sądu – moze to być orzeczenie sądu I instancji ( od którego nie odwoływał się), może to być orzeczenie, ktore bylo podtrzymane przez sąd odwoławczy czy SN, a doszukal się/lub od orzeczenia sądu I instancji ma przekonnie, że orzeczenie zapadło przy rażacym naruszeniu prawa procesowego, ktore mogło miec wpłw na treść wyroku – ma prawo zwrócić się do RPO lub PG o wystąpienie do SN z wnioskiem o kasację nadzwyczajną.

    Prośba o wywiedzenie kasacji nadzwyczajnej, podnosząca często zarzuty nowe – nierozpatrywane nigdy przez sady odwolawcze lub SN, sa oceniane pod względem ich zasadności przez wątpliwej reputacji instytucję RPO lub Prokuratora Generalnegp – przedstawiciela władzy wykonawczej.

    Taki stan rzeczy jest naruszeniem podstawowych praw człowieka, prawa do rozpatrzenia jego sprawy przez niezalezny, niezawisły, bezstronny i ustanowiony ustawą sąd ( nawet jezeli te przymioty sądu w naszej rzeczywistości są często i za często tylko teoretyczne).

    Jak dotąd nie znalazłam żadnego orzeczenia ETPC w tej kwestii dotyczącego sprawy obywatela polskiego. Ale wydaje się, iż jest to kwestia czasu. Podobne rozwiązania ( a jakże !) istniały powszechnie w prawodawstwie wszystkich byłych demoludów no i oczywiście w ZSRR. Takie kraje jak Rosja, Ukraina, Litwa, Bułgaria podobnie jak Polska – do dzisiaj uzalezniają wniesie kasacji nadzwyczajnej od decyzji Prokuratora Generalnego. Rosja, Ukraina czy Bułgaria przegrały w Strasburgu szereg spraw, w których obywatele zarzucali arbitralnosć i brak niezależności i bezstronności decyzjom PG i pozbawianie poprzez negatywną ocenę wniosku – dostępu do własciwego, niezależnego, niezawisłego, bezstronnego i ustanowionego ustawą sądu, podstawowego prawa człowieka w panstwie prawnym.

    Trybunał w Strasburgu jest szczególnie uczulony na kwestę rozdziału kompetencji poszczególnych gałęzi władzy i konsekwentnie od lat orzeka przeciwko podejmowaniu decyzji leżacych w kompetencji wladzy sądowniczej przez władzę wykonawczą. A Prokurator Generalny – jest to władza wykonawcza, a nie sądownicza.

  11. MITY I HITY III WŁADZY-CZEGO BOJĄ SIĘ SĘDZIOWIE -JAWNOŚĆ

    Zasada jawności posiedzeń i rozpraw sądowych
    Zaczęłam ten tekst nie znając jeszcze uchwały Sądu Najwyższego w sprawie jawności posiedzeń sądów.

    Pytanie, które trzeba zadać brzmi – czego boją się sędziowie? Dlaczego z uporem i determinacją godnymi „lepszej“ sprawy nie chcą obywateli na sali sądowej? A przecież, nawet gdyby SN stwierdził w swojej dzisiejszej uchwale, że posiedzenia są jawne i otwarte dla publiczności, to i tak sama zasada jawności pozostawia wiele do życzenia.

    W demokratycznym panstwie prawa przejrzystość działania władzy jest jednym z najważniejszych elementów. Nie ma żadnego racjonalnego powodu, aby władza sądownicza była traktowana jak święta krowa. Sędziowie są przecież odpowiedzialni przed społeczeństwem za przejrzystość wymiaru sprawiedliwości. Oczywiście formalna odpowiedzialność i sankcje prawne praktycznie nie mają miejsca w naszej rzeczywistości (imunitet i fasadowe procedury dyscyplinarne). Dlatego pierwszą i jedyną bronią jest codzienny i powszechny nadzór sådøw przez współobywateli, a więc wstęp na salę sądową i możliwość obserwowania sędziów w działaniu, a także dostęp do informacji.

    Dlatego w demokratycznych społeczeństwach jawność pracy sądów jest normą. Posiedzenia sądów oraz ich orzeczenia są poza nielicznymi wyjątkami, jawne. Røwnież, zgodnie z tą normą, Europejska Konwencja Praw Człowieka gwarantuje jawność postępowania przed sądem.

    Tylko dobrze poinformowani obywatele mogą być strażnikami praworządności. To właśnie jawność jest podstawą zaufania obywateli do sądów. Tylko możliwość uczestniczenia w posiedzeniach sądu, oraz dostęp do orzeczeń sądów jest warunkiem odbudowania wiary społeczeństwa w sprawiedliwość postępowania przed sądami.

    Jest oczywistym, że sędziowie są tylko ludźmi. mogą kłamać, manipulować, mieć swoje sympatie i antypatie w stosunku do uczestników postępowania sądowego. Czy te subiektywne czynniki mają wpływ na pracę sędziego i “wymierzanie sprawiedliwości”? Tak, chociaż nie powinny. Dlatego w interesie społeczeństwa leży, aby obserwatorów zachowania sędziów było coraz więcej i by mieli oni mozliwość samodzielnego wyrobienia sobie opinii o stanie sądownictwa zamiast polegać na legendach, plotkach, czy kłamliwych i zmanipulowanych doniesieniach mediów, albo opiniach “ekspertów” prawnych czy samych sędziów.
    Publiczna ocena i krytyka trzeciej władzy jest nieodzownym elementem nowoczenego cywilizowanego państwa. W takim państwie nikt przy zdrowych zmysłach nie oczekuje od władzy doskonałości, natomiast oczekuje prawa i możliwości obserwowania i krytyki działania tejże, tak by krytykować i wskazywać te błędy, by władza następnym razem nie popełniała i nie powielała tych samych błędów.

    Pozbawienie obywateli prawa do nadzoru prowadzi do utrwalania przekonania władzy o jej “nietykalności”. Władza staje się coraz bardziej bezczelna, arbitralna i skorumpowana.

    Ocena władzy sądowniczej jest tak dostatecznie utrudniana poprzez utajnianie posiedzeń i rozpraw sądów (bez żadnej racjonalnie uzasadnionej potrzeby) lub dopuszczanie na salę sądową maksymalnie ograniczonej liczby obywateli, czy uwlaczającej praktyce legitymowania i spisywania nr. PESEL ( czy żeby odstraszyć obywateli?) a także brak publikacji wszystkich orzeczeń sądowych. Polscy sędziowie tak się rozzuchwalili, iż kompletnie zapomnieli, że pełnią rolę służebną dla społeczeństwa, że sąd to nie prywatne dominium sędziego, ze wyroki wydają w imieniu Rzeczpospolitej Polskiej – a to zobowiązuje.

    Sama idea “uchwalania” przez Najwyższy Sąd Rzeczpospolitej czy posiedzenia sądów mają być jawne czy niejawne? jest bezpośrednim naruszeniem Konstytucji. Więcej jest zwykłym, ordynarnym łamaniem prawa przez SN. Jeżeli jawność postępowania sądowego jest zagwarantowana Konstytucją i umowami międzynarodowymi, których sygnatariuszem jest Rzeczpospolita Polska, SN nie ma nic do powiedzenia w tej kwestii. Jak wszyscy inni sędziowie RP, sędziowie SN podlegają Konstytucji i innym ustawom, a więc nie mają żadnej legitymizacji aby je zmieniać uzurpatorskimi “uchwałami”. Sąd Najwyższy i sędziowie tego sądu to “najwyżsi strażnicy” prawa i jedyne co mają prawo i obowiązek – to w kwestiach niejasnych interpretować prawo, a nie tworzyć nowe prawo. Tworzenie prawa należy do kompetencji władzy ustawodawczej!

    Tak jak wskazywałam w poprzednich odcinkach tej serii, polski wymiar sprawiedliwości coraz szybciej zmierza w odwrotnym kierunku, niż w szanujących się cywilizowanych krajach chociażby Europy. I coraz bliżej polskiemu wymiarowi sprawiedliwości do Azji niż Europy.

    Dzisiejszy dzień 28 marca 2012 na zawsze pozostanie w historii naszego sądownictwa dniem upadku elementarnej przyzwoitości i legitymowaniem bezprawia totalnego – bez wzgłedu na to co “uchwalą” Najwyżsi Sędziowie.

  12. Jestem świadoma odpowiedzialności karnej z art. 212 & 1 i 2 Kk i oświadczam, iż informacje na tym blogu podlegają ochronie art. 213 & 2 Kk. Jestem świadoma, że niepoparte żadnymi dowodami pomówienia, nie podlegają również ochronie art. 10 Europejskiej Konwencji Prawa Człowieka.
    Badania Worldwide Press Freedom Index wskazują, że Polska z punktu widzenia wolności prasy jest na ostatnim miejscu spośród krajów Unii Europejskiej i na 58 w rankingu światowym .
    „…Osoby wykonujące funkcje publiczne- ze względu na swą pozycję i możliwość oddziaływania zachowaniami, decyzjami, postawami, poglądami na sytuację szerszych grup społecznych – muszą zaakceptować ryzyko wystawienia się na surowszą ocenę opinii publicznej…” SK 43/05 12.05.2008
    W interesie demokratycznego państwa prawa leży, aby wyroki sądowe podlegały nie tylko ocenie i kontroli instancyjnej, ale by mogły podlegać ocenie i krytyce ze

  13. 03.2012 19:470
    MITY I HITY TRZECIEJ WŁADZY cz.II – ŁAWNIK

    Przypominam, iż jest zasada zagwarantowana zapisem konstytucyjnym, inaczej zasada ustrojowo – organizacyjna, a więc w hierarchii – fundamentalna

    Nie podlega dyskusji, iż nowoczesny wymiar sprawiedliwości winnien być poddany kontroli społeczeństwa i powinna to być gwarancja ustrojowa. I taka niby zapisana jest Art. 182 Konstytucji RP.

    W praktyce jeszcze przed wejściem w życie obecnej Konstytucji rozpoczął się proces odchodzenia od zasady udziału czynnika społecznego w wymiarze sprawiedliwości. Już w zmianie Kodeksu postępowania cywilnego z 1 marca 1996 w przeważającej większości spraw cywilnych ławnicy zostali uznani za zbędny balast. Normalką było, iż nikomu w wymiarze sprawiedliwości nie przyszło nawet do głowy, iz po wejściu w życie Konstytucji w 1997 roku, ten zapis w kpc jest niekonstytucyjny i winien być zmieniony. To samo dotyczy zapisu z dnia 29 czerwca 1995 r. o zmianie Kodeksu postępowania karnego, kiedy wprowadzono jednoosobowy skład sądu orzekającego w postępowaniach szczególnych (postępowanie uproszczone, z oskarżenia prywatnego, przyspieszone, nakazowe) . Ten niekonstytucyjny zapis utrzymano w k.p.k. z 1997 r i do dzisiaj obowiązuje – 15 la!
    Nikt jakoś nie zawracał sobie głowy takimi drobiazgami – niekonstytucyjnością tych zapisøw, a więc nasi rządziciele w 2007r przy okazji kolejnej nowelizacji kpk i kpc jeszcze drastyczniej ograniczyli udział ławników w orzekaniu. W postępowaniu cywilnym w pierwszej instancji sąd rozpoznaje, w składzie jednego sędziego i dwóch ławników, wybrane sprawy: z zakresu prawa pracy oraz prawa rodzinnego i opiekuńczego. Natomiast w sprawach karnych na rozprawie głównej sąd orzeka w składzie jednego sędziego i dwóch ławników wyłącznie w sprawach w sądach okręgowych i tylko o zbrodnie (art. 28 § 2 kpk), a w sprawach, w których ustawa przewiduje karę dożywotniego pozbawienia wolności – w składzie dwóch sędziów i trzech ławników (art. 28 § 4 kpk). Tymczasem przecież to sądy rejonowe orzekają w większosci spraw karnych i tam już zagwarantowanego Konstytucją czynnika społecznego nie ma w ogóle.

    Sama formuła wybierania ławników i wpisywania na listy sądów wzbudza poważne wątpliwości co do rzetelności tego procesu.
    Autorytety prawnicze wmawiają nam, iż ławnik w Polsce jest odpowiednikiem ławy przysięgłych. To już kompletny absurd i robienie wody z mózgu.

    W naszym systemie wybrany w gminie ławnik, umieszczany jest na liście sądu i może ławnikować w tym sądzie do usranej. Czyli jest ławnikiem zawodowym, atrapą, a ławnikowanie jest sposobem na dorobienie do nędznej pensji, emerytury czy renty, a nie bycie przedstawicielem społeczeństwa. Aktywność ławnika podczas procesu ogranicza się do statystowania i nic po za tym, bo wiadomo, że jak weźmie sobie do serca tę społeczną kontrolę, to fora ze dwora.

    Ława przysięgłych wybierana jest przez strony – oskarżyciela i obrońcę z puli obywateli wygenerowanej losowo na potrzeby jednego konkretnego procesu. Ława przysięgłych ciężko pracuje podczas procesu, bo to ława przysięgłych, a nie sędzia wydaje orzeczenie o winie lub niewinności, a w niektórych jurysdykcjach również wydaje wyrok. Rolą sędziego jest czuwanie nad przestrzeganiem prawa przez strony i gwarantowanie rzetelnego przebiegu procesu. Porównywanie ławy przysięglych do ławników w Polsce jest absurdem i manipulacją.

    W założeniu to właśnie obecność ławników w postępowaniu sądowym ma zapewnić kontrolę społeczeństwa nad działaniami sądów. Ławnik zasiadający w składzie sądu ma teorytecznie takie same uprawnienia jak sędzia (z jednym wyjątkiem, nie może przewodniczyć rozprawie sądowej). Niestety i w tym przypadku teoria i prawo nie mają nic wspólnego z rzeczywistością.

    Jestem ciekawa, czy ktoś słyszał o ławniku mającym inną opinię, niż sędziowie zawodowi? Głosował podczas narady innaczej, niż sędziowie zawodowi? Zgłosił sprzeciw przeciwko bezprawiu na sali sądowej? Zadawał pytania?

    Ja słyszałam o jednym, w procesie zomowców odpowiedzialnych za śmierć górników w kopalni Wujek. Podczas narady ławnik zgłosił sprzeciw, kiedy reszta składu sędziowskiego z przewodniczącą sędzią Aleksandrą Rotkiel podjęli decyzję o uniewinnieniu zomowców.

    Szef Sądu Okręgowego nie zdzierżył takiej bezczelności, atrapa utrudnia działanie niezawisłego i niezależnego sądu, no nie !!!, więćzażądał odwołania tego ławnika !

    Autorytety prawnicze wmawiają nam, iż ławnik w Polsce jest odpowiednikiem ławy przysięgłych. To już kompletny absurd i robienie wody z mózgu.

    Reasumując – prawa i gwarancje konstytucyjne – w tym omawiany w tym odcinku – udzial czynnika społecznego w procesie sądowym , są olewane totalnie, a obywatele Polski są już tak przyzwyczjeni i nieczuli na to totalne bezprawie, że nie zgłaszają zadnych sprzeciwów.

    Ale nawet gdyby to konstytucyjne prawo do uczestnictwa obywateli w procesie sądowym nie było gwałcone i ławnicy uczestniczyliby we wszystkich procesach sądowych, to obecna formuła lawników „zawodowych“ nie gwarantuje ani niezależnosci, ani bezstronności tychże, a więc de facto obecne przepisy dot. ławników nie zapewniają również zagwarantowanej Konstytucją kontroli społecznej wymiaru sprawiedliwości.

    Innymi słowy – udział czynnika społecznego w procesie sądowym jest jedną wielką tragiczną farsą.

  14. Na kongresie dostarczyłem organizatorowi 50 kompletów dokumentów. Są to następujące dokumenty: MEMORIAŁ UPOMNIENIE (MONIT) z 3 maja 2009 roku, i żądanie odpowiedzi od adresatów tegoż dokumentu, na temat wywiązania się z obowiązku wskazanego w tytułowym dokumencie. Dokument z żądaniem, oznaczony jest ZZPiS201205/01!
    Patologia systemowa, której ofiarami są NIEPOKONANI 2012 i reszta społeczeństwa łożącego na utrzymanie Rzeczpospolitej Polskiej, w dokumencie tym została zapisana i zapisane zostały też obowiązki adresatów dla zlikwidowania wskazanej patologii!
    Wszyscy są ofiarami BRAKU ZASAD! A dokładniej BRAKU UGRUNTOWANYCH ZASAD PRAWNYCH!
    Beneficjenci tego stanu rzeczy obsadzają instytucję Sądu Najwyższego, Trybunału Konstytucyjnego, katedry Uczelni Prawniczych!
    Wyprodukowali i produkują nadal Narzędzia Mówiące, których zadaniem jest Utrzymanie Stanu BRAKU ZASAD!
    Narzędziami tymi obsadzili kluczujące struktury tworzenia regulacji! Regulacjom tym przypięta została etykieta PRAWA!
    Tylko jest jedno ale! Artykuł 2 Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej umocował nasze Państwo jako Demokratyczne Państwo Prawne, Urzeczywistniające Zasadę Sprawiedliwości Społecznej!
    A efekt jaki otrzymaliśmy to Państwo Niewolnicze!
    Jest oczywistym, że mamy do czynienia ze ZDRADĄ STANU!
    Na kongresie wyłożyłem też trochę publikacji jedne pod tytułem „Jakim Państwem Jesteś Polsko? Czyli Szlaban Dla Samowładzy” i „Pozwólcie żywym żyć, a zmarłym odpocząć!”.
    W pierwszej publikacji obecnie istniejący stan nazwałem „Akcja Wisła”!
    Jako rozwiązanie sytuacji zaproponowałem „powstrzymać Akcję Wisła Ryje od Koryta Odciąć a Koryto Uregulować”!
    W odpowiedzi na wydanie z roku 2008, pan Palikot przyniósł do Sejmu świńskie ryje! I nic dalej się nie działo!
    Minęło lat parę! Zapisy „MEMORIAŁU” się uprawomocniły!
    No to może niech też reszta nie tylko Ja zapytamy, CO ZOSTAŁO ZROBIONE W CELU ZLIKWIDOWANIA PATOLOGII SYSTEMOWEJ?
    Ludzie są poszkodowani BRAKIEM UGRUNTOWANYCH ZASAD PRAWNYCH! Jaka jest ich treść można się doszukać! Ja tej wiedzy nie ukrywałem ale ją wyłożyłem!
    Wskazane przez mnie zasady są NIEPODWAŻALNYM PRAWEM i nie oprotestowanym przez beneficjentów braku zasad i ich narzędzia mówiące!
    Sięgając po wskazane zasady i zapisy MEMORIAŁU możecie ocenić, czy To co się puszy na wokandzie jest Sędzią? Czy nie jest!
    Możecie ocenić, czy to co się puszy na urzędzie Prokuratora jest Prokuratorem? Czy nie jest!
    Zapis Art. 7 Konstytucji stwierdza: Organy Władzy Publicznej działają na podstawie i w granicach PRAWA!
    Tym samym jeżeli tak nie działają Nie Są Organami Władzy Publicznej, a zorganizowaną grupą przestępczą wykorzystującą System Prawny Rzeczpospolitej Polskiej dla swoich korzyści!
    Należy Ich potraktować jak najniebezpieczniejszych zbrodniarzy pospolitych!
    Ponieważ Nikt nie potrafi podważyć powyższej treści i pozostałych moich publikacji zapada trwożliwa CISZA!
    Może w końcu ktoś ją naruszy oprócz Mnie?
    Jak długo można skomleć : „nie krzywdźcie Nas”, Wy Nas Krzywdzicie”…… .

    Miejcie świadomość, że dopóki będą mieć korzyści z Waszej Krzywdy i będą bezkarni, to będą Was Krzywdzić!
    Porzućcie nadzieję, że wyłącznie skomleniem coś się załatwi!
    To G… oblepiające Polski System Prawny musi czuć waszą niekwestionowaną wiedzę i determinację do obrony Waszych Praw!

    Pozdrawiam.
    Andrzej Tomasz Sobolewski
    (reszta oznaczeń do odszukania)

    • Panie Andrzeju zgadzam się z tym co Pan tu pisze. Trzeba zrobić z tą mafią urzędniczą
      porządek.To wszystko to pozostałość po komunie. Pozamieniali się tylko stołkami dziady
      jebane i czerwona hołota. Renty i emerytury biorą ful wypas i swoje bękarty powkładali na
      stołki urzędnicze. W tym kraju jest potrzebny drugi Piłsudski . To może wytępiłby tą czerwoną
      zarazę .Ludzie trzeba się zjednoczyć i przejść do czynów bo gadać z nimi nie ma sensu.
      Utwórzcie partie , zbierzcie wszystkich poszkodowanych, bezrobotnych, bezdomnych i tych
      którzy nienawidzą obecnych ciemiężycieli . Myslę ,że będzie to około 70% społeczeństwa.
      A wtedy mafia urzędnicza zadrży – bo lud przemówi . A kiedy lud mówi zawsze ma racje

      • Popieram,ale Ruch NIEPOKONANYCH nie chce byc partia Polityczna!Podkreslali to na Kongresie,bo bylem i slyszalem!Musimy sami sie jednoczyc i powolac taka partie-a potem zjednoczyc z tym Ruchem!Koniec Czerwonej zarazy i Mafijnych ukladow!

      • Piotrze
        Żal mi Ciebie. Głosisz właśnie idee, mieszczące się DOKŁADNIE w ideologii komunistycznej, tylko o tym nie wiesz. Daj sobie spokój z komentarzami i coś jednak poczytaj PRZED wygłaszaniem nieprzemyślanych wizji świata i okolic. Nie zmienia to faktu istnienia mafii prawniczej i urzędniczej w Polsce. Rewolucje potrafią jedynie wyrzynać ludzi. Jestem przekonany, że „niepokonanym” nie o to chodzi.

  15. Trza Przywrocic Prawdzie Nalezne Jej Miejsce w Zyciu!Do Wladzy i Rzadu wybrac tylko Polakow (sprawdzic do trzeciego pokolenia rodowod!)Ciesze sie,ze ten Ruch NIEPOKONANYCH powstal!Bylem na Kongresie.Zobacz mnie na YOUTUBE: nasz czlowiek ze swiata /www.klonowa.friko.pl

  16. „Ruch NIEPOKONANYCH nie chce byc partia Polityczna!
    Musimy sami sie jednoczyc i powolac taka partie
    Do Wladzy i Rzadu wybrac tylko Polakow ”

    Popieram ideę założenia Partii dla której zaproponowałem nawet sensowną nazwę, nawiązującą do dobrej tradycji Komiteru Obrony Robotników. Nazwijmy naszą partię Komitetem Obrony Konstytucji, ponieważ w Polsce samo prawo wymaga restytucji, a dopiero w trzeciej czy czwartej kolejności potrzeba jakichś dodatkowych regulacji.
    Jedyne moje zastrzeżenie budzi dziwny i antyobywatelski postulat autora wypowiedzi, aby wybierać samych Polaków. Ciekawe czy to Zydzi i Masoni zapracowali w Europie na opinię histeryków, oszustów i złodziei dla naszego narodu? Ciekawe dlaczego Polonia zagraniczna nie odgrywa jakiejkolwiek roli, ponieważ Polak miewa dobre powody aby wystrzegać się w głębszych kontaktach innego Polaka, mając jakąś alternatywę? Ciekawe czy gdyby Polacy byli naprawdę wspaniałym narodem to pozwolili by na to bezprawie, które się w Polsce dzieje?
    Spotkałem już naprawdę wielu bezkarnych zdrajców obowiązującego prawa i jak na razie nie miałem jakichkolwiek zarzutów, co do ich polskości.
    Zapraszam chętnych do współpracy. Niepokonani powinni być przyjacielami uczciwych!
    bozydargebowicz(małpa)gmail.com

    • Ma Pan racje Panie Gebowicz.Polacy to bardzo wredny narod sami dla siebie.To najlepiej odczuwalo sie na emigracji.Jak Ci zaszkodzi to tylko polak.Niemcy smieja sie z nas jako narodu gleboko katolickiego.Przeciez majac za papierza Polaka powinnismy swiecic przykladem w swiecie.A my slyniemy ze zlodziejstwa,oszustwa i prostytucjii.We wszystkich agencjach swiata zwanymi burdelami „pracuja” polki,ktore pozniej ida studiowac aby tworzyc taka polska rzeczywistosc.

  17. Miło słyszeć, że ktoś ma podobne zdanie. Nie jestem polakożercą, sam jestem Polakiem. Nie chodzi o to żeby demonizować, ale chodzi o maksymalnie możliwe obiektywne spojrzenie. Klasyfikowanie ludzi w zależności od przynależności grupowej należy do niechlubnej przeszłości ludzkości i szkoda, że ta anachroniczna przeszłość ciągle trwa w wielu sferach życia. Zachęcam do stosowania nowych kryteriów dla budowania przynależności i uruchamiania mechanizmów solidarności grupowej, które nie będa oparte na pochodzeniu, ale na interesie wynikającym z chęci realizacji wspólnego systemu akceptowanych wartości, takich jak np. wolność, równość praw, ochrona własności, praworządność, sprawiedliwość, uczciwość.
    Chciałbym aby Niepokonani byli przyjaciółmi uczciwych. Nie wiem, czy założyciele Niepokonanych dostrzegli fakt, że obecna Polska jest państwem antywłasnościowym, że wszyscy posiadacze a przede wszystkim przedsiębiorcy są tutaj zakładnikami własnego majątku i że nie ma w ogóle szans na pokojową koegzystencję ze skorumpowanym tworem z założenia stworzonym w celu wykreowania możliwości wygodnego życia na koszt tych pracujących i tych przedsiębiorczych.

  18. Pisałem już na tym forum, ale miałem okazję dodatkowo przemyśleć problem „bezpartyjności” ruchu i będę namawiał wszystkich do zmiany opcji. Nie mam dobrego zdania ani opinii o polityce, prawnikach i urzędnikach, ale – tym bardziej – dla uzyskania wpływu na zapisy i filozofię Prawa przez duże „P” uważam za konieczne odebranie tzw. „fachowcom od prawa” możliwości wpływania na kształt i formę Prawa. Uczciwe Prawo jest zbyt poważną sprawą w życiu społeczeństw, aby pozostawiać je tej najbardziej skorumpowanej i najmniej odpowiedzialnej grupie ludzi. Ich – po prostu – NALEŻY ODSUNĄĆ OD tworzenie i wykonywania Prawa. Tworząc „prawo”, dla własnych interesów spieprzą wszystko, co jest możliwe do spieprzenia, a wykonując prawo lub Prawo, i tak wykonają co innego, niż leżało w intencji Ustawodawcy, nawet jeśli ten nie dokonał żadnej przeróbki prawidłowo skonfigurowanego Prawa.
    Środki masowego przekazu publikują codziennie masę przykładów korupcji Prawa przez sądy, prokuratury, komorników a nawet notariuszy. Jak stan ten zmienić? W jaki sposób nie dopuścić np. do fałszowania Ksiąg Wieczystych przez sądy? Tego nie można rozwiązać przez wyalienowanie działań społeczeństwa od WPŁYWU NA POLITYKĘ, Głupich sędziów nie nauczy się, że ich OBOWIĄZKIEM jest działanie w ramach i w zakresie obowiązującego Prawa, ponieważ przez dziesiątki lat (bez względu na zmiany pokoleniowe) ta banda NAUCZYŁA SIĘ BEZKARNOŚCI i bredzi o Prawie, nie znając nawet jego elementarnych zasad i zapisów. Wiem, że nie jestem jedyną osobą, dysponującą DOWODAMI skorumpowania do imentu tego środowiska. Dając mu immunitety i zapewniając bezkarność, za czynnym udziałem tego środowiska w tworzeniu tych immunitetów i nienależnych przywilejów, naiwne społeczeństwo – przez swych równie naiwnych „przedstawicieli” w Sejmie – samo sobie strzeliło w piętę. Mamy więc, cośmy chcieli.
    Jak z tej matni wyjść? ZABRAĆ WSZYSTKIM DARMOZJADOM IMMUNITETY – NIECH ODPOWIADAJĄ PRZED PRAWEM, JAK WSZYSCY OBYWATELE, A NIE UPRAWIAJĄ SAMOWOLĘ ZA GRUBE PIENIĄDZE PODATNIKÓW I NA SZKODĘ PODATNIKÓW. KARAĆ TĘ BANDĘ JAK WSZYSTKICH INNYCH, ALE ZE SZCZEGÓLNĄ SUROWOŚCIĄ ZA ZŁAMANIE PRAWA, BO PŁACIMY IM ZA PROFESJONALIZM – NIE ZA UPRAWIANIE ZAWODU NA POZIOMIE NIEDOROZWINIĘTEGO UMYSŁOWO DZIECKA.

    A skoro tak, to MUSIMY także bandy rozhulałych prawników i urzędników pozbawić prawa do tworzenia Prawa. MUSIMY zmusić ich do wykonywania rzemiosła prawnego, ale nie na poziomie formułowania wymagań i zapisów, zapewniających im ponadgodziwe zarobki za to, że udało się im wprowadzić do ustaw zapisy tak „przerobione”, że każde z rozwiązań prawnych zawiera równocześnie jego zaprzeczenie, pozwalające kauzyperdom zarobić na „odpowiednim” wyinterpretowaniu zapisów ich własnego autorstwa. Dziwimy się, że każdy naczelnik urzędu skarbowego MA PRAWO (?) stanowić prawo i dowolnie je interpretować, że byle urzędas ma swobodny dostęp do danych osobowych suwerenów, że byli pracownicy komunistycznych służb specjalnych coraz bardziej dogłębnie inwigilują społeczeństwo do trzeciego i czwartego pokolenia? Przecież to wszystko wytwór chorej, skorumpowanej wyobraźni prawników i urzędników, którzy żyją tym, aby czymś ukarać obywatela. Przecież to ci sami pseudoprawnicy budują państwo, restrykcyjne do obywateli – nie do swojego środowiska, mimo iż towarzystwo to powinno wiedzieć, czemu służy Prawo w Państwie Prawa, itd, itp. Jeśli tego nie zrozumiemy i nie zdamy sobie sprawy z powagi budowy Państwa przeciw jego Obywatelom (Suwerenom), to nic nie zrozumiemy z powodów tak karykaturalnej rozbudowy państwowej, zinstytucjonalizowanej korupcji i nic nie zrozumiemy z istoty rozbudowanej ponad miarę zdrowego rozsądku fiskalizacji Państwa. Przecież ta banda musi się z czegoś utrzymywać na coraz wyższym poziomie, ponieważ sama z siebie jest grupą, nie tworzącą żadnych wartości, możliwych do sprzedania społeczeństwu. Stąd deficyt budżetowy MUSI być regułą, a próby zbilansowania potrzeb administracji na poziomie JEDYNIE NIEZBĘDNYM w Państwie MUSZĄ SKOŃCZYĆ SIĘ NIEPOWODZENIEM.

    NIE WIDZĘ SZANS REALIZACJI CELÓW RUCHU BEZ PRZEJĘCIA INICJATYWY W LIKWIDOWANIU ŹRÓDEŁ ZŁA PRZEZ DZIAŁANIA SENSU STRICTE POLITYCZNIE. Tylko wejście w wielką POLITYKĘ może sprawić, że pasożyty zajmą właściwe im miejsce w Państwie Prawa i przestaną bezczelnie okradać Suwerenów. Kto podpowiedział założycielom Ruchu, że należy daleko trzymać się od polityki? OBECNIE jestem wyjątkowo silnie PRZEKONANY, że to podpowiedź tych, którym zależy na utrzymaniu dotychczasowych, niezasłużonych przywilejów na szkodę Obywateli i dysponuję DOWODAMI na potwierdzenie tej tezy przed DOWOLNYM GREMIUM LUDZI UCZCIWYCH I MYŚLĄCYCH KATEGORIAMI SPOŁECZNYMI.

    Utrzymanie dominacji przestępców: prawników i urzędników o mentalności funkcjonariuszy służb komunistycznych, to degrengolada i zniewolenie społeczeństwa – jeśli nie metodami właściwymi dla służb specjalnych, to przez pozbawienie go praw człowieka i jego godności. Może więc zmienić szkodliwe dla Ruchu i dla społeczeństwa założenia? Szczerze namawiam do wyłączenia z regulacji prawnych wszystkiego, co umożliwia manipulację członków społeczeństwa obywatelskiego. Ani aborcja, ani jej zakazywanie, ani nawet wpisanie do Prawa katastrofy smoleńskiej i obrony Krzyży spod Pałacu Prezydenckiego nie rozwiąże problemów, z którymi boryka się społeczeństwo polskie. Nic tak nie szkodzi rozsądkowi i Prawu, jak GŁUPIE LUB IDIOTYCZNE ZAPISY PRAWA, forsowane przez sfrustrowanych pseudoprawników: i tych „zawodowych” (z własnego uznania) i tych amatorskich (pochodzących z samouwielbienia dla własnej wielkości).

    Czasem lepiej jest zrezygnować z ustanawiania głupiego prawa, niż tworzyć kolejne zapisy, równie głupiego lub bezmyślnego prawa. „Zawodowi” zwolennicy rozstrzygania wszystkich aspektów życia ludzi przy pomocy prawa, zwykle nie wiedzą, że każde nowotworzone prawo zawiera równie dużo poważnych błędów, co prawo właśnie obalane kolejnym jego zapisem. Nie dajmy się zwieść bzdurnymi namowami tych, w których interesie leży, aby Niepokonani nie mogli skutecznie im się przeciwstawić przez UNORMALNIENIE obowiązującego dotychczas w Polsce ładu dewiantów prawnych.

  19. „Głupich sędziów nie nauczy się, że ich OBOWIĄZKIEM jest działanie w ramach i w zakresie obowiązującego Prawa, ponieważ przez dziesiątki lat (bez względu na zmiany pokoleniowe) ta banda NAUCZYŁA SIĘ BEZKARNOŚCI” Pisze Pan masę oczywistych rzeczy. Być może zbyt duzo jak na możliwości tego forum. Nie zgadzam się tylko z detalami jak na przykład Pana twierdzenie że sędziowie są głupi i generalnie nie znają prawa. Uważam, że oni są bardzo przebiegli, potrafią nawet udawać głupiego kiedy trzeba. Prawnicy nie działają w granicy prawa nie dlatego, że go nie znają, tylko dlatego że sobie prawo sprytnie przywłaszczyli i wmawiają nam skutecznie, że dowodem na to, że coś leży w granicy prawa jest to, że oni to coś robią. Chyba ktokolwiek nie odmówi skuteczności tej całej bandzie, która od dziesięcioleci nas dławi i wykorzystuje. Proszę o trochę szacunku dla bandytów zza biurka. Wśród nich jest około 5-15% ludzi, którzy chcieliby postępować bardziej uczciwie, tylko chwilowo z oczywistych względów nie mogą.

    Też jestem za opcją polityczną, mimo że polityka jest przez większość ludzi znienawidzona, ale to jest według mnie jedyna sensowna droga.
    Nie można jednak uszczęśliwiać na siłę, jedyne co możemy zrobić to przekonywać, stworzyć i zaproponować działające struktury organizacyjne. Na razie kierownictwo NIepokonanych nie chce słyszeć o działalności politycznej i nie mam pojęcia jak zamierza jej uniknąć.
    Ostatnio usłyszałem w TV wypowiedź Pana Marcina Kołodziejczyka, która była zaskakująco pojednawcza. Nie wiem, czy naprawdę Pan Kołodziejczyk uważa, że sędziowie nie uwzględniają jego argumentów, ponieważ kierują się doświadczeniem życiowym.
    To nie są słowa krytyki, tylko szczerego zdziwienia. Czy to samo życie kłamie, produkując te fałszywe doświadczenia, czy tylko sędziowie mają urojone pojęcie o prawdziwym doświadczeniu życiowym? Czy naprawdę gdyby biedni sędziowie zaznajomili się z życiem, to wszystko uległoby naprawie? Nasuwa mi się analogia z czasami, w których modne było w gronach ideowych aktywistów rozważanie napisania listów do Stalina informujących go o okropnościach dnia codziennego. Czy naprawdę Niepokonani wierzą, że załatwienie kilku, kilkunastu czy kilkuset indywidualnych spraw jest ich wystarczającą racją stanu i dlatego opłaca się nie pokazywać pazurków?
    Ja też mam doświadczenia z sędziami, którzy ignorują nie tylko moje argumenty, ale i ustanowione prawo na którym te argumenty się opierają i do głowy by mi nie przyszło, że taka postawa ma coś wspólnego z odwołaniem się do doświadczeń życiowych. Ciekawe jak podobne sprawy można postrzegać i oceniać z innej perspektywy. Zastanawiam się czy zazdrościć nadziei na uczciwość, którą utraciłem.

  20. Pozdrawiam Dyskutanta Bożydara Gębowicza i cieszę się, że tak bliskie są nasze spostrzeżenia, choć lepiej byłoby, aby bardziej się różniły w sensie doświadczeń pozytywnych z grupy tych, które zaliczam do WYKONYWANIA I STANOWIENIA PRAWA w Polsce. Chwilowo jedynie anonsuję podjęcie tematu, ponieważ czas zmusza mnie do zajęcia się sprawami zawodowymi i nie mogę wejść głębiej w temat. Podejmą go w najbliższym czasie, ale pańska „łagodność” wobec tzw. przeze mnie „bandy” jest zarówno budująca, jak irozbrajająca. Widocznie miałem gorsze doświadczenia, zdobywane przez 15 lat ODMOWY sądów, prokuratur, ministrów i urzędników STOSOWANIA reguła Prawa Ustanowionego. Nie mam wątpliwości, że jest to SABOTAŻ PRAWA I INTERESÓW PAŃSTWA PRAWA. Nigdy też nie usiłowałem wmawiać czytelnikom, że wszyscy prawnicy są przestępcami. Wręcz pisałem, że na 100% MOICH !!! 15 letnich doświadczeń zw WSZYSTKIMI szczeblami i organami tzw, „wymiaru niesprawiedliwości” w 100% mogę udowodnić popełnienie przestępstw. Ponieważ – w przeciwieństwie do prawników – w tym prezesa jednego z warszawskich sądów – potrafię liczyć na poziomie liczb znacznie większych i bardziej skomolikowanych niż sławne „siedmiodniówki” sądowe (terminy odwołań,- stosowane dla poprawienia statystyk „sprawności” (przepraszam za wyrażenie) sądów) „moje” 100% można już traktować jako pojęcie statystyczne, broniące tezy, którą można sformułować jako „znacząca większość”. Nie zmienia to obrazu środowiska prawniczego, nędznie wykształconego, mającego poważne problemy ze zrozumieniem języka rodzimego, obarczonego manią wielkości i znaczenia, nie rozumiejącego miejsca ani istoty prawa w życiu społeczeństw,, itd., a już na pewno. :dysponującego” poważnym i elementarnym brakiem wiedzy wiedzy wszelkiej (poza chorymi konfabulacjami, będącymi dla nich „doświadczeniem życiowym”) o LOGICE oraz ZNAJOMOŚCI PRAWA.

    W tej kwestii nawet nie spróbuję tłumaczyć „doświadczeń życiowych” różnych sfrustrowanych i skorumpowanych „wyrokodawców”, ponieważ MAJA ONI z…y OBOWIĄZEK ZNAĆ PRAWO I STOSOWAĆ JE ZGODNIE Z INTENCJĄ USTAWODAWCY – NIE Z przeżartym korupcją i żądzą pieniądza MYŚLENIEM NIEDOUCZONYCH (także CYNICZNYCH i BEZCZELNYCH) KAUZYPERDÓW.

    Na szacunek MUSZĄ ONI ZASŁUŻYĆ PROFESJONALIZMEM< UCZCIWOŚCIĄ I ZNAJOMOŚCIĄ FACHU – żadnego z tych warunków nie spełnia żaden funkcjonariusz ani minister, bez względu na kolor opcji politycznej. Łyżeczka słodyczy nie naprawi beczki dziiegciu (czy dziegcia?).

    I wcale mi nie zależy, aby moja dotychczasowa opinia o tym środowisku trwała nawet jeden dzień. Nie po to wraz z milionami Polaków brałem udział w budowaniu nowej Polski, aby różnej barwy nieudacznicy dyktowali nam warunki naszego życia i śmierci, naszej wolności i naszych poglądów, by skazywali nas na ich własne, nędzne "doświadczenia życiowe" niewolników i wyznawców głupoty i konfabulacji. Mamy nie zawsze złe Prawo, ale żaden z sędziów nawet nie usiłuje go wykonywać!!! Muszę więc przypomnieć, że Prawo jest warte tyle, ile jego wykonywanie…. Nic dodać, nic ująć… Dlatego od dłuższego czasu nawet nie spróbuję wykazać szacunku dla funkcjonariuszy prawa – nawet jeśli ukarzą mnie za tenże brak szacunku "dla prawa".

    Najpierw uczciwość i profesjonalizm – dopiero później szacunek….

    Ale niektóre pańskie tezy zaciekawiły mnie…

    Z poważaniem
    Andrzej Błaszczykowski

  21. Tu nie ma miejsca na polemikę. Nie ma jeszcze Forum
    Dalej nie rozumiem kilku rzeczy, które dzieją się w tle. Czytam przypadkowo o jakichś imprezach organizowanych przez Niepokonanych, o których nie jestem informowany. Czytam, że „4 lipca 2012 r. powstanie stowarzyszenie”. Czy rzeczywiście powstało?
    Od samego początku kiedy usłyszałem o Niepokonanych, a było to chyba w marcu, próbowałem do nich dołączyć, ale nie mogłem znaleźć jakiegokolwiek kontaktu.
    Trzy razy, gdy miałem bezpośredni kontakt z założycielami, słyszałem od różnych osób jacy są zapracowani i ile na dobę im zajmuje działalność, ale wszystkie moje próby oferowania pomocy i uzyskania jakiegoś zadania do realizacji skwitowane zostały milczeniem. Ostatnią moją propozycję zorganizowania forum dyskusyjnego spotkał taki sam los.

  22. Szanowni NIEPOKONANI, od początku obserwuję i identyfikuję się z tą inicjatywą , czekając na powstanie tej siły, która porwie ludzi do walki i nie zmarnuje siły uderzenia w obrany cel. Cel jest jasny, machina niekompetencji niszcząca kraj i ludzi przedsiębiorczych. Może będę pierwszy, który publicznie poprosi NIEPOKONANYCH o pomoc i nie wstydzę się tego, iż w tym gremium ludzi także „dotkniętych” przez „polską sprawiedliwość” będzie ktoś, kto w mojej sytuacji doraźnie mojej rodzinie pomoże. Rodzinie, tak rodzinie, iż to jest nasz sens trwania i walki o swoje. Wiele mógłbym tu pisać, ale wszyscy wiedzą z autopsji jak to wygląda. Nadmienię, że od stycznia 2004r. zaczęła się nasza droga po „sprawiedliwość” i trwa, a system jest nastawiony na spokojne wyczekiwanie jak człowiek straci wszystko i nie będzie mógł walczyć o swoje. Praktycznie po tych latach postawili mnie w takiej sytuacji. Prosiłem o pomoc wielu przez te lata – polityków , różne organizacje, osoby społecznie rozpoznawalne i po przedstawieniu sytuacji następują deklaracje, które nic nie wniosły merytorycznie, a pozostały li tylko słowa, słowa, słowa……………
    To tak w skrócie o historii i mogę szczegóły przedstawić osobą, które chciałyby nam pomóc, a teraz muszę walczyć o moją rodzinę i możliwość życia dla dzieci, dosłownie do tego dochodzi. Życie, to ich przyszłość , a tej już im nie zapewnię jak polegnę w obecnych okolicznościach. Walka idzie o czteroosobową rodzinę.
    Moja serdeczna prośba do NIEPOKONANYCH jest o wsparcie w pozyskaniu środków na możliwość kontynuacji działalności gospodarczej, która może moją rodzinę uratować, iż poprzez pracę mogę ten trudny czas przetrwać. Mam tylko czas do końca sierpnia, żeby podjąć realizację produkcji, a nie mam środków. Mam kontrakt na 100 tys. zł. i dla obsługi takiej realizacji poszukuję dofinansowania. Dla zabezpieczenia mogę oddać mieszkanie o wartości 170 tys., które jeszcze posiadam, ale jak nie uzyskam środków na funkcjonowanie i tym samym nie będę spłacał długu, to mieszkanie nam zabiorą i nie mam na to wtedy już szans do obrony rodziny. Może wśród NIEPOKONANYCH poznam przedsiębiorcę chcącego poznać moją działalność gospodarczą i wesprzeć w tym czasie dojścia do stabilności. Jestem z Dolnośląskiego, działam od 1996r.
    NIEPOKONANI, proszę o pomoc, iż to jest ostatnia moja szansa na uratowanie naszej rodziny, a to jest siła, która pozwala mi prosić i nie wstydzę się tego.
    Będę wdzięczny i może ktoś do mnie napisze ? lpat@go2.pl

    Z wyrazami szacunku i serdecznym pozdrowieniem

    Lechosław

  23. Polską specjalnością i polskim przekleństwem jest powszechna nierówność wobec prawa.Zwykli obywatele przepisy prawa winni znać i stosować literalnie czyli w dosłownym znaczeniu formuły przepisu.Urzędy i urzędnicy mają przedziwne prawo interpretacji.Naginają więc te przepisy we wszystkie strony,jakie by nie były.Zawsze są kryci bo robią to”dla dobra…”.Najlepsze w tym wszystkim jest to że w zależności od sytuacji tzw interpretacja może być biegunowo różna-więc i zachowanie urzędów całkowicie nieprzewidywalne.Polska rzeczywistość prawna to pole minowe,zaś urzędy i służby dawno nie wypełniają stricte zadań ustawowych lecz raczej zabezpieczają interesy koterii aktualnie znajdujących się przy żłobie,ze strachu o posady(synekury).Jeśli nałożyć na to kompleks kapitański na jaki cierpi większość urzędników i funkcjonariuszy-obraz rzeczywistości jest niemal kompletny.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s