Tryptyk o wymiarze sprawiedliwości – cz.3

W serwisie NaTemat.pl ukazała się 3 i ostatnia część tryptyku Marcina Kołodziejczyka. W tej części, obok podsumowania, znajduje się obszerny opis sposobu stosowania przez prokuraturę i sądy, podwójnych standardów w ocenie pracy ich funkcjonariuszy. Zapraszamy do lektury całości tryptyku.

Powszechny brak zaufania do działań prokuratury stał się faktem. Coraz częściej słyszy się, coraz odważniej wypowiadane słowa, że prokuratorzy „sami sobie są winni” tego, że skala nieprawości w ich działaniu jest tak znacząca. Nie może przykryć tych nieprawości żadna zmowa milczenia, ponieważ systematycznie zanika zwyczajny, ludzki strach, przed prokuratorską retorsją. Obecnie politycy, komentatorzy i publicyści prześcigają się w coraz bardziej ostrych opiniach i ocenach piętnujących ww. instytucję. Gdy głównym obiektem tej krytyki stał się Prokurator Generalny, to w pewnym momencie debaty sejmowej, zaczęło to wszystko wyglądać na kolejną marketingową mistyfikację polityczną. Dzięki znalezieniu kozła ofiarnego w postaci szefa Prokuratury Generalnej, byłoby bowiem można „zamieść pod dywan” fundamentalne problemy wymiaru sprawiedliwości po to, aby ogłosić pozorny sukces w dziele naprawy tej sfery władzy. Trzeba podkreślić hipokryzję tych, którzy jeszcze niedawno zaciekle bronili działalność tej instytucji, przed uzasadnionymi zarzutami kierowanymi ze środowiska osób pokrzywdzonych przez instytucje państwa, a dzisiaj ją bezceremonialnie i histerycznie atakują.
Jedna z ostatnich wypowiedzi PG, wygłoszona zaraz po godzinie 22-iej, pod koniec debaty sejmowej poświęconej aferze Amber Gold, była symptomatyczna dla obrony niegodnych praktyk, stosowanych przez prokuraturę i sądy. Odnosząc się do pytania zadanego przez posła jednej z opozycyjnych partii, które dotyczyło problemów ludzi pokrzywdzonych przez sądy i prokuraturę, mając na uwadze również, zrzeszonych w Ruchu Społecznym NIEPOKONANI 2012, człowiek stojący na czele polskich prokuratorów, odpowiedział w sposób urągający autorytetowi wysokiego urzędnika państwowego, prawnika i sędziego. Stwierdził, w co na pozór trudno uwierzyć, że sprawy osób „uznających się za pokrzywdzonych” były z reguły poszlakowe, skomplikowane i niejednoznaczne. Podkreślił, że tym należy tłumaczyć to, że sądy I instancji wydawały wyroki skazujące, które później były uchylane przez sądy II instancji. To zadziwiające i przygnębiające stwierdzenie w ustach, co sam podkreślił, wieloletniego i doświadczonego sędziego. Wychodzi bowiem na to, że zarówno prokuratorzy formułujący akt oskarżenia, jak i też sędziowie I instancji wydający wyroki skazujące albo nie byli wystarczająco przygotowani do pełnienia swojej publicznej służby, albo w ich działaniu zafunkcjonowały nieuprawnione stereotypy, albo też to działanie było zdeterminowane jakimiś nieznanymi bliżej, stąd pozostającymi w sferze najrozmaitszych domysłów, czynnikami.

Cały tekst przeczytać można na serwisie Natemat.pl – http://marcinkolodziejczyk.natemat.pl/30229,tryptyk-o-wymiarze-sprawiedliwosci-cz-3

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s